Odwiedź mnie tutaj

czwartek, 15 października 2015

Którędy na Giewont?

Każdy z nas ma pewne wspomnienia i swoje ulubione teksty, które rozumieją tylko Twoi przyjaciele... 2 o których ostatnio najwięcej myślę to "Lecim na Szczecin' i "którędy na Giewont". Z tym Szczecinem śmiesznie wyszło, i gdyby moje dziołchy wiedziały, że skończy się, że pojadę i nie wrócę, to chyba ostrożniej by go używały. Z tym Giewontem historia jest przednia, ale tylko dla tych nas, które tam były, więc Wam ją odpuszczę. W każdym razie nie mogłam ze śmiechu, gdy faktycznie, w pełni poważnie, ktoś na szlaku spytał nas o to, którędy na Giewont :D
Dzisiaj mam dzień luzu, wszystko pooddawane (prawie), pogoda brzydka, a do sesji jeszcze pół dnia, więc postanowiłam wreszcie obrobić i przejrzeć kolejny raz zdjęcia z gór.
W Tatrach nie byłam nigdy, raz kiedyś dawno temu na wycieczce klasowej... wieki temu i jakoś specjalnie wtedy się nie zachwycałam. Generalnie mam lęk wysokości, albo przestrzeni... no w każdym razie wąskie ścieżki, wiele metrów grani w dół napawa mnie co najmniej lekkim niepokojem.
Zbliżały się moje urodziny, a Łukasz przygotował jakąś wielką niespodziankę, kilka dni przed wyjazdem okazało się, że to wyjazd w góry, nasze najpiękniejsze Tatry! Cały tydzień razem, z dala od cywilizacji, coś czego potrzebowałam.... Wielkie zakupy, wielkie pakowanie, rzeczy na każdą okoliczność, ważące stanowczo za dużo i... w drogę.
Nie będę się rozwodziła nad tym, jak było genialnie, jak czasem ciężko - żar z nieba, kilkanaście kg na plecach, wiele kilometrów do przejścia, ja osłabiona, lekko struta, więc pierwszego dnia w połowie trasy zaczęłam się słaniać na nogach, ale... daliśmy radę!!!
Zniesmaczeni cenami schroniskowymi, z wieloma wskazówkami na kolejne i wewnętrznym spokojem, magicznymi widokami w głowach. Tatry to najpiękniejsze góry świata, było magicznie, słowami tego się opisać naprawdę nie da, a ten kto był, bywa, wie sam najlepiej, że trzeba pooddychać tamtym powietrzem, spotkać tych uśmiechniętych ludzi na szlakach, zobaczyć to słońce bawiące się na soczystej zieleni, to niebieskie niebo, trzeba się zmęczyć, paść na plecy razem z plecakiem i zacząć się śmiać, bo jest tak cudownie. Z gór zeszliśmy nieco wcześniej, niż planowaliśmy, ale pokrzyżowała nam plany pogoda i ceny, których żadne z nas się nie spodziewało. Ale chociaż był to jedyny mój tydzień wakacji praktycznie, to był to najlepszy tydzień, jaki sobie mogłam wymarzyć!!!
Dziękuję....

P.S. Dla wszystkich, którzy w góry się wybierają - polecam aplikacje na telefon - Szlaki Tatry i Ratunek (na wypadek jakiegokolwiek wypadku, oby nigdy to nikomu się nie przydało!)