Odwiedź mnie tutaj

piątek, 20 listopada 2015

Zmiany, zmiany

Dzisiaj krótko, bo czas goni, ale właśnie dlatego wydaje mi się, że jestem Wam winna kilka słów wytłumaczenia, co się dzieje.
Mam aktualnie dużo obowiązków, 2 tygodnie mam niejako wyjęte z życia, ale mnóstwo w ich trakcie pracowałam, mam na głowie zlecenia, sesje tfp, plenery, nie narzekam, że jest ich tyle, ale wszystko to wymaga czasu, tak po prostu.
Kto jeszcze nie wie, tworzymy największy projekt, jaki miałam do tej pory - kalendarz z modelkami i dzikimi zwierzętami dla Fundacji "Dzika Ostoja". Projekt dla mnie wyjątkowy, spełnienie moich marzeń, ogromny sukces, ale też odpowiedzialność, mnóstwo pracy nad zgraniem całej ekipy, łącznie jest/będzie zaangażowanych w to... co najmniej 17 osób, plus drugie tyle nie związanych bezpośrednio z tworzeniem zdjęć, ale z którymi trzeba rozmawiać i załatwiać równie wiele spraw, mówię tu o m.in. sponsorach, drukarniach itd, ale nie o tym teraz. Mogę Wam tylko powiedzieć, że w takiej ekipie, gdy każdy (łącznie ze mną) ma własną pracę, pojawiają się pretensje, żale, złość, wszystkie najmniejsze konflikty dobrze rozwiązujemy, ale ciąży na mnie i całym zespole ogromna odpowiedzialność, razem z presją, jaką są nałożone przez nas terminy. Czasem nie mam już siły.
Do tego mam szkołę, zjazdów dużo nie ma, ale przez pracę już zdążyłam mieć zaległości, więc wszystko nadrabiam w domu, ucząc się właściwie sama. To też wymaga czasu.
W głowie kłębią się myśli, o przyszłości, o firmie, o kierunku, w jakim to wszystko idzie, o przyjaźni, miłości, bliskich mi ludziach, o marzeniach, o tym wszystkim, z czego czasem sobie nie zdajemy sobie sprawy, ale gdy zaczynamy myśleć o tym - przytłacza nas.
Wiele w moim nastawieniu, w mojej głowie ostatnio się zmieniło. Mam wiele planów, bardzo bardzo ambitnych, wiem, co trzeba zrobić, a przynajmniej tak mi się wydaje, aby wszystko razem zagrało, ale... wymaga to czasu. Mam nadzieję, że w styczniu już wszystko będzie poukładane i zaskoczę Wam czymś, może niezupełnie nowym, ale jednak innym.
Piszę to tylko dlatego, że wiele rzeczy zrozumiałam, staram się nie zwlekać z niczym, zapisywać komu co wysłać, oddać sesje, nanosić poprawki, wykazywać się cierpliwością, zawsze, mimo że mam potwornie wybuchowy i emocjonalny charakter (czy charakter może być emocjonalny?), nie zaniedbywać życia prywatnego, w którym nie jest ciężko, ale dzieje się równie dużo, ogarniać każdy projekt, dopinać sesje, odpowiadać na wszystkie Wasze maile i wiadomości.
Do czego zmierzam... w moim wnętrzu pierwszy raz od dawna zagościł spokój, mimo że nie wiem, gdzie ręce włożyć i tyle rzeczy mam do załatwienia, chciałabym wszystko na raz, a się nie da. Mimo tego zalatania, czuję wewnętrzną harmonię, gdy wątpię, pojawia się ktoś lub coś, co sprawia, że wiem, że jestem na dobrej drodze, na tej właściwej, na tej prowadzącej do przodu. Jeśli wszystko się uda, a bardzo mocno w to wierzę, wkrótce zaskoczę Was zupełnie nową jakością... siebie.
W ten jesienny czas, gdy tylko nadejdzie grudzień, troszkę zwolnię, choć nie dam Wam tego odczuć, żeby w styczniu powrócić ze zdwojoną siłą i energią.
A w tej chwili, proszę Was o cierpliwość, o zrozumienie, o dużo kciuków, aby nie zabrakło mi motywacji do zmian, które właśnie wprowadzam. Przypominajcie mi o tym, co mam do zrobienia, bo Nowy Rok zaczynam z czystym kontem ;)
A jednocześnie chciałabym podziękować kilku osobom, które zupełnie chyba nieświadomie wprowadziły ład w ogromny mętlik, z którym nie potrafiłam sobie poradzić. Poza osobami szczególnie mi bliskimi, ale im staram się dziękować na bieżąco, na moją ogromną wdzięczność zasługują Dawid, Tomek i Pięknografia w osobach Asidy i Radka, Ci ostatni są wisienką na torcie mojej przemiany - zawsze, gdy jestem w fotograficzno-emocjonalno-przedsiębiroczym dołku piszą coś, co sprawia, że wstaję, daję sobie po pyszczku i biorę się do roboty. Uwielbiam ich czytać, z książek fotograficznych poza ichnimi ebookami mam dosłownie 3 pozycje, żadna o fotografii jako takiej, a ostatnio dostałam od nich zupełnie za nic ich kolejną pozycję. I wiecie... tu nie chodzi o to, że ktoś coś mi dał właściwie za nic, tylko za to, że jestem i kogoś podziwiam (swoją drogą, co za absurd - Ty kogoś podziwiasz, a Ci-Oni jeszcze Cię za to "nagradzają"), ale chodzi o to, że ostatnio mocno potrzebuję świadomości bycia docenianą i za to Wam ogromnie dziękuję. Za pojawienie się w moim życiu, mimo że nigdy się nie spotkaliśmy, za bycie moimi mentorami, za wiarę nie we mnie bezpośrednio, ale we wszystkich tych, którzy chcą pójść krok dalej, potrzebowałam roku, aby zaakceptować Wasze (i nie tylko) mądrości, ale wreszcie dorosłam.
I wszystkim, z którymi ostatnio się widziałam, których kiedykolwiek poznałam i którzy wyrazili, wyrażają swoją aprobatę - to dzięki Wam mam siłę, żeby wspinać się coraz wyżej i wyżej, mimo mojego lęku wysokości. Dziękuję, że jesteście. Pamiętajcie, Karma (nazwijcie to, jak chcecie, wiecie o co mi chodzi) wraca, a ile dajecie od siebie, tyle do Was wraca, pod różną postacią, ale zawsze wraca.

Dzisiaj zdjęć już nie będzie, ale polecam posłuchać tego.
https://www.youtube.com/watch?v=5c-XLEKVPj0